piątek, 5 września 2008

ZOG

"Oto fabuła: Niejaki Zog przybywa na Ziemię latającym talerzem, by powiedzieć, jak zapobiegać wojnom i leczyć raka. Przywozi te wiadomości z planety Margo, której mieszkańcy porozumiewają się za pomocą pierdnięć i stepowania.
Zog wulądował nocą w stanie Connecticut i zobaczyłdom w płomieniach. Wpadł do domu, popierdując i przytupując, żeby ostrzec ludzi o straszliwym niebezpieczeństwie. Pan domu roztrzaskał mu głowę kijem golfowym."*
*K. Vonnegut: Śniadanie mistrzów, czyli Żegnaj czarny poniedziałku!, Poznań 2004, s.66.

2 komentarze:

worek pelen powietrza w polowie jednak pusty pisze...

od strony akustycznej ZOG doskonale odnalazlby sie wsrod angielskiej klasy robotniczej.

:)

dziuniek pisze...

tyle ze on chcial pomoc;) facet mial misje

moon