czwartek, 24 kwietnia 2008

Ja i Ja - Roland Topor

Narcyz na brzegu stawu
Pochyla głowę z ochotą,
Szuka swojego odbicia
Lecz widzi tylko błoto.

I ginie piękny Narcyz,
W lustrze się pogrążając,
Bo każdy kwiat umiera,
Kiedy go w szkło wstawiają.

Na samym grobu dnie
Rozpoznał swoje odbicie
I westchnął, jaka szkoda
Gdy kwiat się żegna z życiem.

2 komentarze:

skrobak do marchewek pisze...

prosty i sensowny (tylko pisz kto jest autorem, plz)

pozdrawiam.

czerwony beret pisze...

jak napisałam w tytule posta oczywiście że Zając Poziomka

moon